15 paź 2011

Co z niego zostało...

Po pierwsze,   Myszoptica rozdaje cudowności. Nie wiem czemu nie mogę wstawić tu zdjęcia tych pyszności.

Po drugie, i związane z tytułem posta, pruję...
Pamiętacie  Magica? No to już go nie ma...
Po tym jak zgubiłam kilkanaście kilogramów sweter stał się o kilkanaście cm
za duży. Przeleżał w pudle przeprowadzkę jedną i drugą i przyszła na niego pora.
Kolor mi się podoba, włóczka też. W końcu to wełna.
Zostanie z niego tylko kołnierz i trochę karczka. Rękawów już brak.
Jutro pójdzie reszta.
Pomysł na sweter mi się zmienił. Będzie zakładany przez głowę. Nic wariackiego.
Taki pasiasty zwyklak.

Po trzecie. Wena mnie opuściła. Nie mam ochoty na dzierganie. Jedyne na co mnie stać to poprawki.
Ostatni sweter (brązowy, z poprzedniego wpisu) robiłam 10 miesięcy. Porażka...

Po czwarte...trochę wspomnień.
6 lat temu, o tej porze, leżałam w szpitalu z maluchem u boku. Młoda miała 5 godzin i była ciągle głodna. Mlaskała przy piersi i była szczęśliwa. Ja też byłam szczęśliwa, że nie mam już brzucha pod sam nos, że młoda urodziła się bez komplikacji, szybko i naturalnie. Ale najważniejsze, że młoda to Młoda a nie młody. Amelia Aleksandra. Nasza druga niespodzianka.

5 komentarzy :

Kankanka pisze...

Uściski dla Mamy i Córeczki!

Swoją drogą dziwne, że urodziny świętuje urodzony, a matki przepadają gdzieś w tym ambarasie :))))

urszula97 pisze...

Ale niespodzianka,gratuluję.

mięta pisze...

Ciekawe jak będzie wyglądał ten drugi sweterek z tej kolorowej włóczki .

Czas leci, a dzieci rosną ;-)

*gooocha* pisze...

O proszę - dopiero do Ciebie trafiłam, a od razu natrafiłam na coś, z czego skorzystam - w czapkach zawsze byłam "cienki Bolek", tzn. założyłam, że nie umiem ich robić i nie robiłam :)Nie lubię też i nosić, ale zatoki się zbuntowały, młodość minęła, trzeba zmienić nastawienia, przyzwyczajenia i zwyczaje :)

Kasia59 pisze...

Świetna .

¾