4 maj 2011

Jeszcze żyję...

Jejku, ale wstyd.
Ostatnio mnie tu widziano w lutym.
Przestałam dziergać, bo nie mam "swojego" miejsca.
Kręcę się, wiercę, nie wiem co ze sobą zrobić.
Szukam kącika takiego tylko dla mnie. Niestety.
Niczego takiego nie znalazłam. Nadal mieszkam w zawieszeniu.
Czuję się jak na kiepskiej kwaterze.
Litości, jak długo to jeszcze potrwa.

Zaczęłam mały, ciepły sweter. Potrzebuję coś ciemno brązowego
z wąskim rękawem. W sklepie wiszą już letnie szmatki, za oknem śnieg.
Swetra mam kawałek.

Robiony jak to u mnie, od góry.
Zdjęcie komórkowe, paskudne...

3 komentarze :

kachazet pisze...

W moich nitkach taki zastój, że nawet komórką nie mam czego fotografować :( sweterek zapowiada się fajnie, czekam na efekt końcowy... I życzę, byś znalazła swoje miejsce :)

magnolia pisze...

jejciu ,jak dawno Cie nie bylo ,ciesze sie ogromnie a sweterek super kolorek moze nie moj ale i tak mi sie podoba efekt koncowy bedzie super,a robotkowo to i u mnie idzie w zolwim tempie jakies wiosenne oslabienie,pozdrawiam cieplo i byle do wiosny;)

agadzieje pisze...

Bardzo miło Cię widzieć..co zaglądałam do Ciebie to tylko tą śliczna :Kienkę: widziałam:)
Będę śledzić Twoje dalsze poczynania.. Pozdrawiam

¾