23 paź 2010

Farbowanie...

Kupka nieszczęścia jest w trakcie przepoczwarzania się.
Czy będzie to piękny motyl czy badziewie do wywalenia okaże się za jakieś 2 godziny.

Pamiętacie film "Moja macocha jest kosmitką"? i scenę, kiedy Kim Basinger gołą ręką grzebie we wrzątku i wyciąga jajka?
Ja podobnie grzebałam dziś we wrzątku tyle tylko, że nie szukałam jajek a starałam się wepchnąć 40 dkg mokrej wełny do wrzosowej kąpieli.

Producent barwnika nakazał osiągnąć pełne zanurzenie tkaniny we wrzątku...
Łapki nie dały rady. Gorąco im było.
Do głowy wpadła myśl, coby użyć przykrywki w mniejszym rozmiarze...
Co głowa kazała poparzone rączki wykonały.

Kupka nieszczęścia się kąpie, o tak:




Ma się gotować godzinę. Wyłączę ją wcześniej. Zostawię do całkowitego ostygnięcia.
Potem kilkakrotne płukanie, ostatnie w wodzie z octem.
Potem to coś przypnę do dywanu i jutro wam pokażę co wyszło.
Aby uprzedzić pytania o barwnik napiszę, że:
Barwnik nazywa się BARWNIK do farbowania tkanin;
Firma to Trans-Kolor
Kupiłam go za 3zł w sklepie papierniczym.Nadaje się do farbowania ręcznego jak i w pralce.
Tego drugiego sposobu nie próbowałam.

2 komentarze :

poppy pisze...

Talerzyk można wrzucić ;), jak do ogórków kiszonych. Godzina to strasznie długo, chyba aż za długo. Ciekawa jestem co z tego wyjdzie, piękny kolor się zapowiada.

Wełniana Skarpetka pisze...

w sklepie papierniczym... nie wpadłabym na to, zawsze kupowałam w pasmanteriach albo na allegro:)

¾