18 lip 2009

Liście na finiszu :)

W Warszawie upał nie do zniesienia.
A ja z drutami wypełzłam na podwórko.
Obok w cieniu szczebiotały moje córki, a ja zawzięcie kończyłam liściaste rękawy.
Nie było łatwo w takim upale "okryć się" moherową dzianiną.

Rękawy się suszą.
Jak wystarczy mi determinacji to je dziś wszyję.



UPDATE :) 23:15

Rękawy nie wyschły, za to wykończyłam liściastego pod szyją.
Jutro ma być chłodniej, to zabiorę się za szycie z przyjemnością.
I może pstryknę jakąś fotkę ;)

Brak komentarzy :

¾